
Bohaterowie Metafizyki, Bea i Luis, są na pozór całkowicie odmiennymi ludźmi. Ona jest historykiem sztuki, zafascynowanym symboliką malarstwa Hieronima Boscha. Luis - inżynier okrętowy, żyjący w świecie liczb, wykresów i równań matematycznych. Połączyło ich pragnienie odnalezienia piękna i harmonii w ogarniętej chaosem, rozpadem i brzydotą rzeczywistości. Dlatego Luis i Bea odtwarzają sceny z Ogrodu rozkoszy ziemskich Boscha - obrazu, w którym zawarta jest tajemnica ziemskiego szczęścia. Nie przez przypadek Luis i Bea jadą do Wenecji - miejsca, gdzie życie podporządkowane jest żywiołowi wody. W centrum Ogrodu rozkoszy ziemskich znajduje się przecież wspaniała fontanna, z której na cztery strony świata tryska aqua vitae - woda życia. Jest w tym także smutna ironia losu - Bea jedzie do Wenecji świadoma tego, że jest chora na złośliwy nowotwór gardła i że pozostało jej tylko kilka miesięcy życia. Jednocześnie wierzy, a raczej wie, że „zrekonstruowanie” Ogrodu rozkoszy ziemskich pozwoli jej odnaleźć wieczne szczęście i radość jeszcze za życia, przezwyciężyć śmierć jako zjawisko, będące jedynie skutkiem niewiedzy i zapomnienia. Jest w książce cudowna scena, kiedy naga Bea, filmowana przez Luisa, wskakuje do fontanny i głośno oznajmia nadejście nowej ery szczęścia. Podobnie czynili Adamici - członkowie sekty Wolnego Ducha, z którymi - jak twierdzi Wilhelm Fraenger, autor monumentalnego dzieła o Boschu - związany był autor Ogrodu rozkoszy ziemskich. Wyrzeczenie się noszenia strojów było dla nich znakiem wkroczenia w nową rzeczywistość - nie czekali na nastanie raju - oni znajdowali się w nim już za życia.
Obraz Hieronima Boscha miał być realnym odzwierciedleniem więzi między Bogiem a Adamitami - nie proroczą wizją czegoś, co kiedyś, w odległej przyszłości, ma nastąpić. Luis i Bea również poszukują raju, a książka Majewskiego udowadnia, że raj ten można odnaleźć, a właściwie, że już w nim żyjemy, tylko o tym dawno zapomnieliśmy. Pamiętali o tym Bosch, Picco della Mirandola, Marsilio Ficcino, Bach, Mozart, Beethoven i inni geniusze, dla których sztuka była uosobieniem wiecznej harmonii między człowiekiem, Bogiem i światem. Nie trzeba być jednak wrażliwym na sztukę, by dostrzegać to, co odkryła Bea. Piękno, harmonia, ponadczasowy sens świata ukryty jest w najmniejszym skrawku rzeczywistości, chociażby ziarenku buka - drzewa, z którego wyrabiane są weneckie gondole. Zafascynowany ich budową Luis odkrywa, że żyjemy w świecie wypełnionym tajemnymi znaczeniami, że gdzieś pod powierzchnią rzeczywistości tętni źródło pierwotnego sensu. Wówczas, gdy je odnajdziemy, otworzą się przed nami wrota ogrodu rozkoszy ziemskich. I nie jest istotne, czy sens świata ukryty jest dla nas w średniowiecznym malarstwie, równaniu matematycznym, spirali DNA czy niepozornym ziarnie buku. Ważne jest, by widzieć i wiedzieć, a nie tylko wierzyć.
Na kilka dni przed śmiercią Bea prosi Luisa, by wytłumaczył jej, z czego składa się ciało człowieka. Luis pieczołowicie układa na podłodze wszystkie „składniki”. „Co umiera - pyta Bea – Ciało, które w trzech czwartych składa się z wody? Zatem pot, uryna i łzy to umieranie? Nie należy do nas? [...] To niemożliwe, żeby z tego składał się człowiek.” Jest w tych pytaniach i strach przed nicością i potrzeba odnalezienia tego, co jest w nas nieśmiertelne, nie podlegające zniszczeniu. Bohaterowie Metafizyki zastanawiają się bowiem, czy przynosi ukojenie świadomość, że ludzki organizm przemieni się po śmierci w drzewo, kamień, fragment ciała innego człowieka, czyli stanie się raz jeszcze niezbędnym elementem wszechświata? Bea nie potrafi udzielić jednoznacznych odpowiedzi - chociaż jesteśmy przekonani, że udało się jej uchylić na moment rąbka tajemnicy zawartej w Ogrodzie rozkoszy ziemskich Hieronima Boscha – milczenie wobec misterium śmierci zdaje się królować na ostatnich kartach książki Lech Majewskiego.